wtorek, 19 lutego 2013

Dzień 6

"Jezus powiedział do swoich uczniów: Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, wpierw zanim Go poprosicie. Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci imię Twoje! Niech przyjdzie królestwo Twoje; niech Twoja wola spełnia się na ziemi, tak jak i w niebie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj; i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili; i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego! Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień."


 Na modlitwie nie bądźcie gadatliwi 
Tyle chcemy Panu opowiedzieć, i dzień streścić, i zanieść tuziny próśb, może zdarzy się nawet jakieś "dziękuję", a czasem nawet i "przepraszam", i jeszcze raz przypomnimy prośby, żeby Bóg na pewno o nich nie zapomniał. I tak mija czas. A w nas rośnie poczucie, że jesteśmy tacy "wspaniali", bo przecież tak długo się modlimy. Tylko w sercu jakoś tak nieswojo i coś Bóg nic się nie odzywa, taki jakiś milczący jest...
A On z miłością chce do nas mówić. Tylko my ciągle zabieramy Mu głos. On wszystko o nas wie. Wszystko! Nawet więcej niż my sami o sobie.
I warto Go posłuchać!


Ojcze nasz...
Ojcze - dla mnie brzmi tak surowo, a Jezus mówił „Abba” (co jest zdrobniałą formą od "ab" - "ojciec"), czyli takie polskie „Tato”. Bóg jak Tatuś troszczy się o nas! Wie czego nam potrzeba.
I zamiast dużo gadać o sobie warto w tej jedynej modlitwie, której uczył sam Bóg, pomyśleć, co tak naprawdę mówimy i o co naszego Tatę prosimy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz