"Następnie wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał
ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam
przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: żniwo wprawdzie wielkie, ale
robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na
swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z
sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie
pozdrawiajcie! Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój
temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój
spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie,
jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie
przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i
przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam
są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże."
uzdrawiajcie chorych
Zawsze miałam odczucie, jakby to słowo, dwa wyrazy były żywe tylko te 2000 lat temu.
Dziś to przenośnia. Czego innego oczekuje Pan. Dziś nie robi się takich rzeczy.
To zbyt wielkie!
No może jeszcze święci by tak potrafili. Ale na pewno nie ja!
No bo jak?
Ja? Nie, to nie możliwe. Ja tak nie potrafię!
Tylko czy kiedykolwiek spróbowałam?
Ale przecież się nie uda....
"Gdyby wiara twa była jak ziarnko gorczycy"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz